top of page
Featured Posts
Poprzednie
wpisy
Tagi
Social Media
  • LinkedIn Ikona społeczna
  • Facebook Basic Square

Mój wielki grecki…dzień kobiet!

  • 20 mar 2019
  • 6 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 7 maj 2022

Kiedy wylądowałam w Atenach pierwszy raz, pomyślałam: „ale tu brzydko!”.

Po podpisaniu wstępnej umowy w biurze pracy, zostałam skierowana do hostelu, bo dopiero rano miałam dostać się transportem publicznym na wyspę. Wieczór i noc spędziłam z Bułgarką i Rosjanką, które nie mówiły po angielsku. Na translatorze przetłumaczyły mi, że zabiorą mnie do miasta (byłam bardzo spragniona po podróży), ale muszę trzymać telefon i dokumenty blisko siebie, bo (zwłaszcza po zmroku) w mieście jest niebezpiecznie.

Do Aten wróciłam po 8 latach. Nic się nie zmieniło.


Hotel zarezerwowaliśmy przez booking.com, jak zawsze.


Nie chcieliśmy mieszkać w centrum miasta, więc zdecydowaliśmy się na trochę droższą opcję noclegową (hotele i apartamenty w centrum Aten w tym czasie kosztowały nawet 230 zł za cały pobyt!).

Wybraliśmy hotel*** na obrzeżach miasta. Nie był szczególny, toteż nie dzielę się linkiem.

Wieczorne spacery nad morzem, zachód słońca nad zatoką, powiew świeżego powietrza, to było to, czego potrzebowaliśmy!


  • IMG_2909

Przed samym wylotem rozpoczęłam temat Aten na jednym z forów internetowych. W odpowiedzi otrzymałam informację, że warto wynająć samochód i przemieszczać się nim pomiędzy najważniejszymi punktami. Całe szczęście, że tego nie zrobiliśmy, bo w Atenach...ruch, jak w Rzymie. Wszystkie auta poobijane, każdy na siebie trąbi, a samochody jeżdżą nieustannie przez 24 godziny.

Poza tym komunikacja miejska w Atenach jest całkiem niezła i niedroga. Przez cały pobyt korzystaliśmy też z Google Maps, które informowały nas o sposobie i czasie podróży (metro + bus, bus + tramwaj itd.).


Dojazd autobusem lini X 96, który co pół godziny odjeżdża z lotniska do centrum Aten, trwa ok. 1,5 godziny i kosztuje 6 € za osobę w jedną stronę.

JAK UNIKNĄĆ MANDATU W AUTOBUSIE MIEJSKIM?

Bardzo proste!


Następnego dnia pierwszym planowanym punktem zwiedzania był Akropol. Przystanek autobusowy mieliśmy tuż obok hotelu, ale nigdzie nie mogliśmy znaleźć automatów z biletami. W przewodnikach przeczytaliśmy, że są dostępne na większych stacjach kolejowych lub w kioskach. Jako że obok nas nic takiego nie było, postanowiliśmy kupić bilet u kierowcy.

Nadjechał autobus. Weszliśmy do środka, zapytaliśmy o bilety, usłyszeliśmy, że nie ma i w tym samym momencie kierowca zamknął drzwi. Z nami w środku.

Czytaliśmy również, że kontrole w komunikacji miejskiej zdarzają się w Atenach rzadko, uznaliśmy, że ryzykujemy i jedziemy „na gapę”.

Kilka przystanków dalej zobaczyliśmy, że w stronę autobusu kieruje się trzech mężczyzn z charakterystycznymi plakietkami.

Stres i nerwy, bo jednak szkoda pieniędzy (mandat w Atenach kosztuje 60 € od osoby i jest płatny na miejscu).

Udało nam się wybiec z autobusu tylko dlatego, że kontrolerzy nie zdążyli do nas dojść, a dwa przystanki dalej kierowca otworzył tylne drzwi.


Szukaliśmy biletów w kioskach, ale nigdzie nie było. Automatów niestety też nie, a do Akropolu zostało nam jeszcze kilka kilometrów.


Wpadłam na pomysł, żeby ktoś na stacji benzynowej napisał nam na kartce (po grecku), że kierujemy się na Akropol i tym samym próbować łapać stopa. Niestety nikt nie chciał się zatrzymać, więc powoli (wciąż z nadzieją trzymając kartkę) szliśmy w stronę naszego celu.

  • IMG_2703

Kilka przystanków dalej spotkaliśmy naszych kontrolerów.

Wykorzystałam sytuację i zapytałam, czy mają na sprzedaż bilety lub wiedzą, gdzie możemy je kupić. Powiedzieli, że w kioskach, ale rzadko są tam dostępne, więc najlepiej na stacji metra.


Chwilę rozmawiali miedzy sobą po grecku, po czym po angielsku powiedzieli, że możemy jechać z nimi następnym autobusem, który dojeżdża do stacji i tam kupić bilet, a następnie przesiąść się do metra jadącego pod Akropol.

Zaczęłam się śmiać i powiedziałam, że są naszymi prywatnymi bodyguardami, dzięki czemu czujemy się bezpiecznie.

Zapytali, skąd jesteśmy i pochwalili się wiedzą: „o, Lewandowski!”.


Kiedy wysiedliśmy obok metra, okazało się, że do Akropolu mamy już dosłownie kilka minut pieszo.


Później zorientowaliśmy się, że automaty z biletami znajdują się (oprócz stacji) na większości przystanków tramwajowych.


Tym samym uniknęliśmy mandatu, a dotarliśmy do celu.


Na Akropol idzie się pomiędzy małymi mieszkaniami, wąskimi i urokliwymi uliczkami.

  • IMG_2716
  • IMG_2715

Zwiedzanie Akropolu poza sezonem kosztuje 10 € za osobę. W sezonie 20 €.


Nie można wnosić napojów, zabierają przy wejściu, najlepiej więc schować je do torebki lub plecaka (których nie sprawdzają).


Wcześniej w hotelu ściągnęliśmy sobie przewodnik głosowy i tekstowy na telefon, który informował nas o tym, co widzimy wokół siebie.

Było pięknie!

  • IMG_2725
  • IMG_2736

W Atenach wciąż jest na tyle niebezpiecznie, że nawet lokalni chodzą z plecakami na przodzie. Wszędzie bezdomni i wyłudzacze pieniędzy. Trzeba się pilnować i nie dać zwieść.

Kiedy schodziliśmy z Akropolu, zaczepiło nas dwóch czarnoskórych "rasta".

Między monologiem, zawiązywali nam na rękach plecione bransoletki.

Mówiliśmy, że nie chcemy, ale się upierali.

Wiedzieliśmy, że będą chcieli pieniądze i pomimo że Tomek powiedział, że mamy tylko kartę, nie odpuszczali.

Rzuciłam Tomkowi niemrawo, żeby dał im po 50 euro centów — my będziemy mieli spokój, a oni dopną swego. Odpuścili, aczkolwiek próbowali wyłudzić więcej.

Chodzenie z ową bransoletką na ręce nie było dobrym pomysłem, bo był to znak dla innych „sprzedawców", że się zatrzymujemy i dajemy pieniądze. Dawało im to również do zrozumienia, że jesteśmy „friends”, przez co bez wachania proponowano nam…marihuanę i koks.

Ściągnęliśmy bransoletki.

Przy okazji celebrowania dnia kobiet, obiad zjedliśmy w uliczkach przy placu pod Akropolem (restauracja polecana na Trip Advisor).

8 lat temu nie było vege-wnalazków, teraz miałam okazję zjeść vege-mousaka z cukinią w środku. Bardzo dobra!

Należy pilnować rachunku, ponieważ do każdego zamówienia w restauracji/lokalu dostaje się butelkę z wodą. Jeżeli nie zamierzacie jej pić, trzeba to zgłosić, inaczej zostanie doliczona do ceny końcowej zamówienia. W niektórych miejscach dostaje się dzbanek wody z kranu (za darmo).

  • IMG_2751

Chcieliśmy wynająć hulajnogi miejskie, ale aplikacja wymagała od nas skanu dowodów i kart kredytowych — odpuściliśmy.


Zwiedziliśmy jeszcze Ogród Narodowy, gdzie poczęstowaliśmy się pomarańczą z drzewa. Dopiero po jej zjedzeniu zastanowiliśmy się, czy można i czy aby na pewno nic nam po niej nie będzie. Żyjemy.

Była kwaśna. Bardzo.

  • IMG_2770

A na wzgórzu Mount Lycabettus pokusiliśmy się o kawę mrożoną z widokiem na Ateny.

  • IMG_2795

Wracając do hotelu, kupiliśmy bilety 24-godzinne na całą komunikację w Atenach (tramwaj, bus, metro), co kosztowało nas 4,5 € za osobę (dla porównania, cena pojedynczego biletu wynosiła 1,4 € za osobę w jedną stronę. Jest też możliwość zakupu bilety 5-dniowego za 9 €).


Po przejściu prawie 20 km i zrobieniu 24 000 kroków, byliśmy bardzo zmęczeni.

  • Image-1

Sprawdziliśmy polecane na Trip Advisor restauracje wokół hotelu i wybraliśmy Piri Piri, w której przez następne dwa wieczory jedliśmy pyszne greckie kolacje za nieduże pieniądze.


Z pogodą też trafiliśmy idealnie, cały czas było ok. 20 stopni na +, pomimo że był początek marca. Miejscowi chodzili w kurtkach, Tomek w krótkich spodenkach, ja w bezrękawniku — było nam naprawdę ciepło.

Wszystko, co chcieliśmy, zwiedziliśmy pierwszego dnia:

Akropol,

Świątynia Nike,

Plaka,

Anafiotika,

Monastiraki,

Teatr Dionizosa,

Ogród Narodowy,

Plateia Syntagmatos, czyli zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza,

Najtańsza uliczka z pamiątkami pod Akropolem — Adrianou (np. cena opaski ze zdjęcia pod Akropolem wynosiła 15 €, w tam można było kupić za 3 €. A im dalej, tym taniej).

  • IMG_2754

KĄPIEL W MARCU?

To możliwe!


Następny dzień przeznaczyliśmy na odpoczynek.

Po śniadaniu pojechaliśmy na źródła (jezioro) Vouliagmeni, gdzie doświadczyliśmy tak zwanego „fishing spa”.

Opłaca się jechać w tygodniu, ponieważ wstęp kosztuje 12 € za osobę/dzień. W weekendy 15 € za osobę/dzień. Cena obowiązuje cały rok.

  • IMG_2872

Ostatnią kolację też zjedliśmy w Piri Piri. Zamówiliśmy kolejne greckie przysmaki — sałatkę grecką, tzatzyki i pitę i ser saganaki (mój ulubiony!).

Wszystko było tak pyszne, nie chcieliśmy, żeby się skończyło!


Kelnerka poleciła nam, żeby pitę zamoczyć w oliwie i soku z warzyw z sałatki greckiej. Grecy te „soki” nazywają „papara”.

______________________________

Im dalej od Aten, tym ładniej. Mieszkaliśmy przy najładniejszej (podobno) plaży w Atenach, a nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Fajnie, że była.

Pozostałe nadmorskie miejscowości, które zwiedziliśmy, były przyjemniejsze, a plaże bardziej zadbane.


Grecja staje się coraz bardziej nowoczesna. Pojawiło się dużo oszklonych, ładnych powierzchni. Utrzymuję jednak moje zdanie na temat Aten sprzed 8 lat — są brzydkie i niebezpieczne, ale warte zwiedzenia, bo zabytkowe miejsca mają jednak swój niepowtarzalny klimat.

KOSZTY (w terminie 7-10.03.2019 r.):


Łącznie: 1300 zł za parę, ze wszystkim, bez zastanawiania się, ile wydajemy (wygląda na to, że nie wydajemy dużo).

Hotel: biorąc pod uwagę obecne promocje i zwroty, nocleg ostatecznie kosztował nas ok. 400 zł (2 osoby dorosłe, 3 noce/4 dn , pokój z widokiem na morze, śniadania w formie szwedzkiego stołu w cenie, usytuowany na obrzeżach Aten).

Loty: 60 zł od osoby w jedną stronę (z opłatami lotniskowymi), czyli 240 zł.

Akropol: 20 € (ok. 90 zł)

Źródła: 30 € (ok. 120 zł)


Zawsze korzystamy z karty wielowalutowej Revolut, którą polecam!

DAŁOBY SIĘ TANIEJ?

Oczywiście!

Zamiast hotelu można było wynająć o ponad połowę tańszy apartament w centrum Aten i robić zakupy spożywcze w sklepie. Nie stołować się na mieście, pić tylko wodę z kranu (tam można).


Często zadawane jest mi również pytanie o ubezpiecznie w podróży.

Wiele firm ubezpieczeniowych ma w swojej ofercie tanie pakiety, z których warto korzystać lecąc poza Europę. W UE bazujemy na europejskiej karcie ubezpieczeniowej, którą dostaje się na miejscu w oddziale NFZ w swoim mieście. Termin jej ważności jest zróżnicowany.


Polecam Ateny dla osób, które lubią zwiedzać i poznawać kulturę. Nie jest to jednak miejsce, w którym miałabym ochotę spędzić więcej czasu. Przedłużony weekend zdecydowanie nam wystarczył!


Jeśli wiedza zawarta w artykule wydaje Ci się interesująca lub przydatna, wesprzyj moje działania, stawiając małą biznesową kawę. Z góry dziękuję! - > https://buycoffee.to/diamondspeechmm

Komentarze


Single Post: Blog_Single_Post_Widget

©2018 by MayMedia Marketing&PR

bottom of page